Zawodnicy

pawel_ciubaImię: Paweł
Nick: pawelc
Biegam od 2010 roku, na początku był to dla mnie tylko świetny sposób na rozładowanie stresu ale szybko zorientowałem się że ciężko policzyć wszystkie korzyści płynące z biegania i od pierwszego startu w zawodach (Półmaraton Warszawski 2011) bieganie jest moją pasją nr 1.
Lubię biegać w każdych warunkach i przy każdej pogodzie, preferuję jednak zimę a ekstremalne warunki mnie mobilizują i traktuję je jako wyzwanie. Uwielbiam tez góry więc moim marzeniem jest połączenie obydwu pasji i wzięcie udziału w jakimś biegu górskim. Bieganie to dla mnie sposób na uporządkowanie myśli, forma podziwiania świata, recepta na pogłębienie przyjaźni oraz droga do kształtowania własnego charakteru. Staram się by bieganie nie było celem samym w sobie ale środkiem do poprawy jakości życia mojej rodziny.

SONY DSCImię: Jacek
Nick: bladejm
Biegowo moje początki to lipiec 2009 r., krótkie przebieżki na dystansie 2 km i walka z dużą nadwagą.
Regularne treningi sprawiły, że zacząłem biegać dalej i szybciej by w końcu po trzech latach pobiec na pierwszych zawodach, którymi był I Półmaraton Benedyktyński we wrześniu 2012r. Formuła biegu była luźna ale od tego się zaczęło, właśnie wtedy złapałem bakcyla i postawiłem sobie kolejny cel: przebiec maraton. Udany debiut maratoński nastąpił w kwietniu 2013 r. podczas XII Cracovia Maraton, przeżycie nie porównywalne z niczym innym. Obecnie mam ukończonych jedenaście maratonów i kilkanaście krótszych biegów. W 2016 r. chciałbym spróbować biegów górskich.

maciek_ostrowskiImię: Maciek
Nick: MackoMedyk
Mam 27 lat jestem fizjoterapeutą.
Moja krótka, lecz intensywna przygoda z bieganiem zaczęła się w Sierpniu 2012 roku. Wtedy to siedząc na Stadionie Miejskim w Jarosławiu natchnęła mnie myśl o zostaniu „Maratończykiem”. Mój pierwszy biegowy trening, na dystansie 1 km 600 m nie napawał optymizmem. Stopniowo i pomalutku, w Kwietniu 2013 przyczłapałem do mety w Półmaratonie Rzeszowskim. Bycie Półmaratończykiem nie było dla mnie satysfakcjonujące i w Lipcu 2013 wśród bólu, łez i potu udało mi się( tak- udało mi się to dobre słowo) pokonać I Maraton Benedyktyński i nie stracić przytomności.
Od tamtej pory startuję regularnie w lokalnych- podkarpackich biegach. Dzisiaj mam na koncie 6 zawodów na różnych dystansach i kilka przebiegniętych kilometrów w nogach. Od pewnego czasu jestem „jarosławskim Sokołem” , dumnie reprezentującym barwy naszej grupy.

jolam Imię: Jola
Nick: jolam
Biegam od 2013 r. Właściwie zawsze chciałam biegać. Minęło wiele lat zanim wybiegłam. Pierwsze treningi były straszne, ale kilometr po kilometrze i dzisiaj 17 km to nie nieosiągalna odległość. Teraz bieganie stało się tą dobrą częścią mojego życia. Najbardziej lubię biegać w deszczu, do słońca przyzwyczajam się powoli. Wielkanocny bieg EMAUS był dobrym początkiem… Ktoś, kto pomógł mi zacząć biegać powiedział, że bieganie zmienia życie. Zmienia na pewno. Na lepsze.

karolina_cisekImię: Karolina
Nick: karolinacisek
Jestem studentką psychologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Bieganiem zaraziłam się w trakcie I Maratonu Benedyktyńskiego, gdzie przeprowadzałam wywiady z zawodnikami. Od tamtego czasu do mojej głównej pasji, oprócz dziennikarstwa dołączyło bieganie. Usilnie też staram się je ze sobą łączyć, np. przez prowadzenie biegowego bloga lub bieganie z mikrofonem :] Mam za sobą już „Bieg na piątkę” podczas Maratonu Warszawskiego, Bieg Niepodległości w Rzeszowie i bieg „Chęć na pięć” w Lublinie. Moje mniejsze marzenie, to Półmaraton Benedyktyński, a to większe (bardziej nierealne na dzień dzisiejszy) – przebiegnięcie maratonu. Po za marzeniami, postawiłam sobie cel, aby zachęcać innych ludzi do biegania. Moje biegowe motto brzmi: „Pamiętaj, że to, co czujesz po dobrym biegu, jest o niebo lepsze od tego, co czujesz, gdy tylko siedzisz i myślisz o tym, że chciałbyś biegać”.

a_szykImię: Artur
Nick: aszyk
Moim marzeniem biegowym było,  aby do czterdziestki przebiec „Rzeźnika”. Udało się! Ale po kolei. Regularne bieganie zaczęło się w czerwcu 2012 r. Trenuję średnio trzy razy w tygodniu. Mam rodzinę. Kiedy biegam? Zazwyczaj późniejsze wieczory lub wczesne poranki. Czasami konieczne są negocjacje z żoną, ale osiągamy kompromis i udaje mi się startować w zawodach kilka razy w roku.

ewaImię: Ewa
Nick: Venividivici
Kilkanaście lat uprawiałam jogging, aż wreszcie w 2012 r. wzięłam udział w półmaratonie w Krasnystawie. Było to niezwykłe przeżycie, że się udało. Przebiegłam, byłam bardzo dumna , nabrałam pewności , że mogę uczestniczyć w imprezach tego typu. Za każdym razem jak przybiegnę na metę powtarzam słowa wypowiedziane przez Juliusza Cezara po kolejnej zwycięskiej bitwie: „Veni vidi vici” – przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem, bo to moje osobiste zwycięstwo. Bieganie daje mi ogromną radość, poczucie niesamowitej wolności, odstresowuje, poprawia mi humor. Po prostu jestem szczęśliwa.

monika trojnarImię: Monika
Nick: mtrojnar
Jestem studentką psychologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II . Wcześniej amatorsko uprawiałam kolarstwo szosowe i ani nie myślałam o bieganiu. Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła się właśnie w Lublinie, gdzie w pierwszych startach dopingowałam moją współlokatorkę Karolinę. Pierwsze dystanse, pierwsze małe rekordy- krok po kroku wciągałam się w to coraz bardziej. Jednak przełomowym momentem był Wielkanocny Bieg EMAUS- pierwszy w moim życiu- który dał mi ogromną satysfakcję i mobilizację do kolejnych startów. Stoczyłam walkę ze sobą, własnymi słabościami i trasą. Wygrałam, jednak to nie koniec. Przede mną bieg ” Chęć na pięć” w Lublinie, oraz XXXIV Bieg Powstania Warszawskiego.

pawel_tylkaImię: Paweł
Nick: pt-Muzungu
„Biegam bo lubię”. Wcześniej nie myślałem, że przebiegnę maraton i zostanę maratończykiem. Uważałem, że przebiegnięcie maratonu to jest jakiś kosmos, wysiłek dla wariatów, tyle kilometrów biec i biec, ale chciałem go przebiec i doświadczyć tej walki z organizmem. Dlatego od maja 2011 roku przygotowywałem się do mojego pierwszego maratonu, który przebiegłem w Radomiu 4 listopada 2012 r. i byłem bardzo wyczerpany po jego przebiegnięciu. Wcześniej oczywiście był półmaraton w Rzeszowie 7 października 2012 roku, ale w porównaniu z maratonem to był „laith”. Moja przygoda z bieganiem zaczęła się w wieku szkolnym i cały czas przewijała się przez moje życie z różną częstotliwością i intensywnością, ale nigdy nie była na pierwszym miejscu ustępując rywalizacjom zespołowym. Teraz bieganie to jest „number one„ moje hobby i sposób na spędzanie fizyczne, wolnego czasu tylko nie za wszelką cenę. Jak przyjdzie cel biegowy to postaram się go zrealizować.

Bernadetta WasyliszynImię: Bernadetta
Nick: Benia
Moja przygoda z bieganiem zaczęła się w 2013 roku. Początkowo moim dystansem było około 7 km, jednak z każdym treningiem tych kilometrów przybywało. W kwietniu 2014 roku ukończyłam półmaraton Rzeszów z bardzo dobrym wynikiem (jak na początkującego biegacza). Jak to mówią iż apetyt rośnie w miarę jedzenia – i tak zaczęłam brać udział w imprezach biegowych na różnych dystansach. Dla mnie bieganie, to pasja, element życia – gdy biegam odpoczywam, relaksuje się, czuję się szczęśliwa… wystarczy tylko chcieć. Marzeniem moim jest zmierzyć się z dystansem maratońskim.

Imię: Przemysław
Nick: Przemek
Cześć, jestem Przemek i jestem bardzo pozytywnie zakręconym człowiekiem. Moja historia biegowa zaczęła się po prostu banalnie. Po kolejnych pięknych polskich świętach i noworocznych postanowieniach pozazdrościłem tym wszystkim wariatom biegającym po okolicy w różnych warunkach pogodowych i spróbowałem swoich sił. Po pierwszych pięciu kilometrach naprzemiennego biegu i marszu wracałem do domu załamany, ale także bardzo podekscytowany. Nie poddałem się i następnego dnia spróbowałem znowu. W ten sposób zaczęła się piękna podróż w stronę poznania własnych słabości, wartości i poczucia olbrzymiego spełnienia. Poznałem po drodze wielu wspaniałych ludzi – i co najpiękniejsze – dalej ich poznaję. Dla mnie bieganie to nie tylko kilometry, lepsze czasy, fajne miejsca ale przede wszystkim koleżanki i koledzy – wspólne treningi, zawody, pomoc oraz wsparcie na trasie i poza nią. To sedno mojej idei biegania. Mierzenie się ze swoimi słabościami, trudnymi trasami a na koniec wspólna rozmowa, ogromny zastrzyk endorfin i pozytywnych emocji pozwala na odłożenie codziennych trosk i zmartwień na boczny tor. Każdemu polecam to nieopisane uczucie zwycięstwa nad wszystkim, gdy po miesiącach treningów z uśmiechem przekracza się linie mety maratonu. A tyle jeszcze przede mną…